Capara Mobile #1. Przekleństwo to ciekawość, creepy pasta.

Od autora.
Zainspirowany @DJ Graco ztworzyłem takie coś. Pierwszy raz piszę z perspektywy kobiecej, jak kogoś to interesuje, ale coś mi się wydaję, że tutaj to pasuje. Po za tym, to opowiadanie to trening przed czymś, co kołacze mi się we łbie od wieków, i co w końcu rozpocząłem. Także czekajcie!
Cykl ten będzie się ukazywać raczej żadko, ale jego odcinki będą baardzo długie, jak ten tutaj.

Witajcie wszyscy! Ostatnio, przeglądając różne fora tematyczne, zwłaszcza Reddita, w oczy rzuciła mi się seria tematów. Wszystko dotyczyło firmy Qualcomm, znanej i lubianej, produkującej mobilne procesory Snapdragon. Dyskusje te jednak dotyczyły modelu o oznaczeniu kodowym 666, a taki, jak wiadomo, nie powstał, raczej nie powstanie. No a nawet jeśli, to nie w najbliższym czasie, ponieważ nie ma o nim żadnych oficjalnych informacji.
W sprawę zaczęli też wchodzić wszelacy jak ich nazywam paranormalni, wiecie, 666 to wg większości liczba piekielna, diabelska. Po niżej wrzucam wam przetłumaczone z angielskiego posty z Reddita. Był to pierwszy znaleziony przezemnie temat. Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tego wszystkiego.

Tytół. Snapdragon666.
Autor. Jery3.

Jery3, 15.11.2021, 11:02.
Witajcie! Ostatnio byłem u kolegi w sklepiku kupić laptopa. Wiecie, po znajomości trochę mi z ceny zszedł. Gdy byłem u niego obejżeć ofertę w oczy wpadła mi półka dziwnych telefonów. Wyglądały na typowe Chińskie masówki, jedynie brandowane przez niby firmy. Miały tylko naklejki z losowym zbitkiem cyfr i liter. Jeden taki kosztował 400 dolarów. Patrząc na specyfikację, cena ta nie była przesadnie wysoka, raczej przeciętna. Lecz w oczy rzucił mi się zastosowany procesor Qualcomm Snapdragon666. Powiedzcie mi, czy Qualcomm coś wspominał, że mają taki procesor? Bo ja go nie kojażę. Wydaje mi się, że to zwykły błąd maszyny drukarskiej, gdzie jakiemuś Chińczykowi omsknął się palec na klawiaturze i zamiast wpisać 5 wpisał na końcu 6, no a potem już nie wymienili tej partii pudełek. Pod pewnym kątem ta szustka, ostatnia, wygląda nawet jak piątka. Zakładam ten temat, bo oczywiście może to być błąd, ale może jednak nie?

Andrix, 15.11.2021, 12:34.
Jery, masz jakieś zdjęcie produktu? Cała ta historyjka wygląda bez obrazy jak typowa bajeczka z internetu. Aż sprawdziłem, Qualcomm nie ma i nie będzie mieć, przynajmniej narazie Snapdragona666. Jak chcesz, to zobacz, ale wg mnie to tylko błąd w fabryce.

Jery3, 15.11.2021, 13:02.
Zapomniałem tego wrzucić, ale zrobiłem zdjęcie całej półki. Dzwoniłem przed chwilą do kolegi, powiedział, że on nie wie, poprostu taki towar dostał to go wystawił, a jeśli chcę kupić, to sprzeda mi taki telefon za 200 baksów.
Urzytkownik Jery3 dodał plik IMG254534543.jpg, 2,5MB.

Andrix, 15.11.2021, 14:22.
Zdjęcie jest bardzo słabej jakości. Bardzo ziarniste, ledwo widać zarys, cień półki, a napisy na pudełkach są nieczytelne. Czy robiłeś to zdjęcie kalkulatorem?

Jery3, 15.11.2021, 15:55.
Andrix, zrobiłem to iphone 4. Mój obecnie używany samsung s10e jest w naprawie. Jeśli temat cie zainteresował, zrobię zdjęcie lustrzanką. Nie brałem jej wtedy, bo rzecz jasna nie przyszedłem fotografować obiektów, tylko zaopatrzyć się w noqwy sprzęt.

Andrix, 15.11.2021, 16:00.
Jeśli możesz, to zrób nowe zdjęcie. To nawet po obrubce do niczego się nie nadaje.

Jery3, 15.11.2021, 19:25.
Właśnie wracam od kolegi ze zdjęciem i z pudełkiem. Kupiłem to, 200 dolarów to nie jest wielki majątek, a może sprzęt będzie dobry i lepiej się nada na zapasowy telefon, niż stary iphone.
Urzytkownik Jery3 dodał plik IMAGE436.bmp, 3,6MB.

Andrix, 15.11.2021, 21:22.
Od razu widać różnice na zdjęciu. Jak dla mnie to poprostu błąd drukarki, jak już wcześniej wspominałem, albo celowy zabieg Chińczyka mający przyciągać ówagę klienta. Przy okazji, na zdjęciu w tle widać wysokiego mężczyzne z czarnymi włosami, czy to ty?

Jery3, 15.11.2021, 22:44.
Andrix, tak to ja. Specjalnie się ustawiłem tak, by nikt nie podejżewał mnie o fake. Unboxingiem i innymi rzeczami zajmę się jutro, jestem kompletnie wyczerpany.

Andrix, 15.11.2021, 23:50.
Czekam z niecierpliwością. W razie czego zostawiam mail do kontaktu.
andrewsolaris@gmail.com

Julva, 15.11.2021, 23:57.
Tak przeglądam ten temat. Jery3, przypomniałeś mi jedno zdażenie. Jakiś tydzień temat na lokalnym portalu aukcyjnym (mieszkam w Kanadzie), szukając karmy dla mojego kota w dobrej cenie, nadknęłam się na ogłoszenie, w którym ktoś sprzedawał telefon identyczny jak ten ze zdjęcia. Osoba go sprzedająca deklarowała, że jest to unikat, nigdy nie dopuszczony do seryjnej produkcji. Cena wywoławcza ustawiona była na 100 dolarów, a został sprzedany za 700. Zapomniałam o tym dość szybko, ale przypomnieliście mi chłopaki tym tematem. Niestety czyściłam ostatnio historię wyszukiwania, więc link przepadł, ale postaram się pogrzebać w archiwum portalu. Julie.

Jery3, 15.11.2021, 23:59.
Cześć Julwa, jakoś lepiej człowiekowi jak wie, że nie tylko on coś widział. 🙂 jutro zajmuję się unboxingiem i także zostawiam maila, gdyby ktoś miał jakieś pytania bardziej prywatnie.
jerrx@gmail.com

Jery3, 16.11.2021, 6:43.
No i telefon rozpakowany, na dole posta wrzucam wam link do filmu, w którym to jest udokumentowane. Pudełko niby standardowe, nawet usb c, ale jak za starych czasów ładowarka z wbudowanym kablem oraz kabel usb to dwie, osobne rzeczy. Jest to trochę dziwne jak na dzisiejsze czasy. Telefon dość typowy, duży, cały ze szkła, ramka stalowa albo aluminiowa, w specyfikacji niby stalowa, ale wygląda na aluminium. Przycisk głośności lekko krzywo, ale to w końcu chińszczyzna. Już właśnie się konfiguruje. Tutaj macie link do filmu.
https://youtube.com/watch/hUih4357648ghYU4ea

Andrix, 16.11.2021, 8:02.
Obejżałem film. Tylko mi się zdawało, czy na papierach w środku był jakiś znaczek? Może to skutki oglądania do późna horrorów :D. Możesz podzielić się specyfikacją?

Jery3, 16.11.2021, 8:14.
Telefon zrobiony. Wszystko wydaje się być normalne. W informacjach o urządzeniu także jest napisane Snapdragon666 by Qualcomm, gdzie podobno jest 6 rdzeni, 6 wątków, taktowanych 6 ghz. Raczej nie wydaje mi się to prawdą. Od rana lekko pobolewa mnie głowa, dla tego mogę się udzielać nieco żadziej. Co do specyfikacji, jest na zdjęciu.
Urzytkownik Jery3 dodał plik IMG24543.jpg, 1,8mb.

Julwa, 16.11.2021, 9:11.
Cześć! Też obejżałam unboxing. Urządzenie wygląda na dość ciekawe, bardzo dobrze wykonane. Pracuję w serwisie Samsunga, więc jakieś doświadczenie mam. Czy tak miało być, czy wyspa na aparaty jest przechylona lekko w prawo? Jak możesz to to sprawdź, bo jeśli to błąd, może mieć dość opłakane skudki. Żeby tradycji stało się zadość podaję mail.
julieanders1995@gmail.com

Jery3, 16.11.2021, 9:33.
Julie, sprawdziłem to, o czym mówiłaś i aparat jest tak ustawiony specjalnie. Pomaga to nawet w robieniu zdjęć. Zaraz sprubuję wstawić posta z niego tutaj.

Julwa, 16.11.2021, 9:38.
Jery, możesz dać namiar na sklep kolegi? Jestem zainteresowana tym telefonem, bo mój obecny raczej długo nie podziała, a po specce wygląda to bardzo dobrze.

Jery3, 16.11.2021, 10:00.
Namiary mogę dać, ale nie wiem, jak będzie z wysyłką w dalekie reiony. Telefon zaczął się dziwnie nagrzewać po środku tyłu, jakby na wzór liczby 6. Tak, wiem że to niedożeczne, ale tak to wyglądało. Zaczynam się coraz gożej czuć, chyba będę musiał tgyherdiugtewr na później.

Andrix, 16.11.2021, 10:12.
Jery3, co to był za ciąg znaków w treści posta?

Jery3, 16.11.2021, 10:23.
Andrix, wsumie to nie wiem, skąt to się tam wzięło. Post był wstawiany z tego nowego telefonu i może to jakiś błąd w oprogramowaniu, albo ślizg palca po ekranewie. Wziąłem urlop w pracy, nie mogę tak dłużej, już mam ochotę wymiotować. Do zobaczenia.

Julwa, 16.11.2021, 10:45.
Zdrowiej Jery :), zkontaktowałam się z podanym przez ciebie na mail numerem. Pan Karl powiedział, że jest jakiś problem i teraz nie oferuje wysyłki za granicę, a szkoda. No nic, zostaje mi czekać i życzyć szybkiego powrotu do zdrowia.

Jery3, 16.11.2021, 15:04.
Właśnie się obudziłem. Czuję się tak, jakbym miał gorączkę, ale jej nie mam, sprawdzałem. Zaóważyłem dziwną rzecz. Maksymalnym poziomem baterii w tym telefonie jest chyba nieskończoność, podłączyłem go, miał 50 procent po podpięciu, obecnie wskazuje ponad 200. Trochę śmieszny błąd oprogramowania.

Andrix, 16.11.2021, 15:38.
Gdzieś już podobny błąd był, ale dokładnie ci nie powiem teraz gdzie, bo to dość dawno było. Masz może zestaw serwisowy do telefonu? Ciekawy jestem jaki procesor w tym na prawdę siedzi.

Jery3, 16.11.2021, 18:01.
Nie mam narzędzi, nie znam się na tym. Bateria to obecnie ponad 400 procent. Byłem u lekaża, mam przekrwione oczy, ale nic po za tym. Jutro idę do okulisty. Nie wiem co mi jest.

Andrix, 16.11.2021, 19:33.
Nie masz przypadkiem rozrusznika serca? Jeśli tak, może wysokie promieniowanie urządzenia negatywnie na niego działa.

Jery3, 16.11.2021, 21:42.
Nie, jestem zdrowy pod tym kątem. Zostawię telefon na noc z ciekawości pod prądem, bo jestem ciekaw czy jest jakiś limit tego ładowania się, obecnie 530 procent. Położę się chyba spać, już wymiotowałem kilkanaście razy, głowa mocno mnie boli, leki przeciwbólowe nic nie dają. Dobranoc.

Jery3, 17.11.2021, 3:23.
Nie zgadniecie jaki jest maksymalny poziom naładowania. O co tutaj chodzi? Prototypowy procesor, paranormalne zjawisko czy żart wielkiej korporacji?
Andrix, 17.11.2021, 8:15.
666 procent?

Jery3, 17.11.2021, 9:01.
Like. Oczywiście że tak. Po odłączeniu utrzymywał się jeszcze jakiś czas, po czym szybko opadł do zwyczajnych 100 procent. Byłem u okulisty, nic. Dziwna rzecz. Jak telefon jest dalej od emnie, czuję się lekko lepiej. Może to zwykłe przemęczenie?

Julwa, 17.11.2021, 12:02.
Jery, wnioskując z podanych wyżej obiawów, twoje złe samopoczucie może być wynikiem zbyt długiego siedzenia przed telefonem, albo wydziela zbyt wysoką dawkę promieniowania SAR.

Jery3, 17.11.2021, 14:02.
Cześć wszystkim! Już ze mną lepiej. Odłożyłem ten telefon do pudełka. Sprzedam go osobie zainteresowanej takiej, która się na tym bardziej zna. Nie chcę tracić zdrowia na badaniu tego, czegoś. Dziękuję wszystkim za to, że byliście. Jak coś proszę o kontakt mailowy.

Julva, 17.11.2021, 15:22.
Witaj Jery, chętnie przyjżała bym się temu przypadkowi, lecz niestety nie mam dobrego sprzętu na własność, a nie chcę używać tutaj firmowego z ówagi na to, że może się uszkodzić w jakiś sposób. Jeśli jednak coś znajdę dam znać.
Temat został zamknięty.

Tego było więcej. Znacznie więcej. Temat z reddita założony przez Jerego3 był chyba pierwszy, jaki powstał na ten temat, lecz kolejne, które się po nim przewijały, miały mniej więcej podobny przebieg. Niektórzy ludzie dalej badali dziwne urządzenia. Kilku z tego, co wiem leży w szpitalach albo zmarło.
Postanowiłam napisać do Jerego. Miałam dostemp do odpowiednich urządzeń oraz laboratorium. Aktualnie jestem studentką trzeciego roku na elektronice, udało mi się też ugadać z konserwatorem o dostemp w ramach edukacji do jednego z większych laboratoriów, jakimi dysponuje nasza uczelnia.
1 gródnia napisałam maila do autora pierwszego tematu. Wszystko oczywiście przetłumaczyłam na język polski, żeby było klarowniej.

Od, madziaa00@gmail.com
Do, jerrx@gmail.com
Temat, snapdragon666.
Treść wiadomości.
Witaj Jery!
Kilka dni temu widziałam twój temat na reddicie dotyczący urządzenia z procesorem snapdragon666. Zainteresowało mnie to, co napisałeś w wątku jako niejako zaciekawiony tester. Nie wiem, czy wkręcałeś się w temat, ale tego jest więcej. Twój przypadek był pierwszy, albo jednym z pierwszych, ale ludzie dochodzili do różnych stadiów. Podsyłam kilka linków, gdybyś chciał zerknąć. Tym czasem jestem zainteresowana testami tego urządzenia. Studiuję trzeci rok elektronikę, mam dostęp do profesjonalnego laboratorium badawczego. Gdybyś chciał, to odkupię od ciebie ten telefon. Wysyłam dane adresowe do wysyłki.
Pozdrawiam.
Magdalena.

Od, jerrx@gmail.com
Do, madziaa00@gmail.com
Temat, snapdragon666.
Treść wiadomości.
Witaj Magdaleno. Jeśli chcesz, prześlę ci to diabelskie urządzenie. Nie, nie chcę za to ani grosza. Kumpel też chciał mi wypłacić, ale nie przyjąłem. Historia jest niestety prawdziwa. Sprawdzałem wcześniej, czy ktoś nie miał podobnego przypadku, ale linki, które od ciebie otrzymałem tylko upewniają mnie w tym, że były to nieudane prototypy, które przypadkiem wyciekły, albo jakiś psychol zrobił to dla nieznanego nam celu.
Obecnie jestem w Polsce, więc jeśli chcesz możemy się gdzieś spodkać, żeby nie płacić dodatkowych kosztów wysyłkowych. Odpisz, jeśli jesteś zainteresowana.
Pozdrawiam.
Jery.

Od, madziaa00@gmail.com
Do, jerrx@gmail.com
Temat, snapdragon666.
Treść wiadomości.
Witaj Jery,
Jak najbardziej możemy się spodkać. Jeśli będziesz chciał, to razem możemy wybadać to, jaki diabeł tkwi w tym kawałku plastiku i szkła. Proponuję park jako miejsce spodkania, dokładny adres wysyłam w załączniku. Kiedy będziesz mógł się pojawić?
Pozdrawiam.
Magdalena.

Od, jerrx@gmail.com
Do, madziaa00@gmail.com
Temat, snapdragon666.
Treść wiadomości.
Witaj Magdalena,
Myślę, że jutro w niedzielę o godzinie 16 powinienem być na miejscu. Siostra, u której teraz jestem w odwiedzinach mieszka dość niedaleko od wyznaczonego przez ciebie miejsca. Udało mi się nawiązać kontakt z resztą "redditowej paczki". Jeśli ci to nie przeszkadza, pojawią się także oni. Mam na myśli Andrixa i Julwę. Z tego, co mi pisali, to przy okazji chcą zrobić sobie mały tour po Polsce. Dobrze, że mniej więcej znam ten język, lecz wolę posługiwać się ojczystą mową, zwłaszcza w tekście pisanym.
Pozdrawiam i do zobaczenia.
Jery.
Ps, w załączniku masz moje zdjęcie, żebyśmy się łatwiej odnaleźli.

Od, madziaa00@gmail.com
Do, jerrx@gmail.com
Temat, snapdragon666.
Treść wiadomości.
Witaj Jery,
Oczywiście, że nie przeszkadzają mi inni zainteresowani tematem. Będę czekać. Klucze do laboratorium także już udało mi się załatwić, więc z badaniami nie powinno być problemu.
Do zobaczenia!
Pozdrawiam.
Magdalena.
Ps, w załączniku także moje zdjęcie, dla tego samego celu :).

Ucieszyło mnie, że w sprawę postanowili zaangażować się także pozostali bywalcy tematu. Teraz opiszę wam mniej więcej siebie, to ma znaczenie dla dalszego przebiegu.
Jestem raczej wysoka, około 170 175 cm wzrostu. Szczupła, raczej wysportowana sylwetka. Niebieskie oczy, czarne włosy mniej więcej do ramion. Ubieram się raczej w sportowe, wygodne ciuchy, które nie utródniają wykonywania czynności. Prawie zawsze noszę też srebrną bransoletkę na lewej ręce, historia dość złożona.

Ubrałam się i przyszykowałam mniej więcej o czternastej. Pojechałam autem na miejsce. Na miejscu byłam po piętnastej przez wspaniałe, polskie korki. Na szczęście, nie musiałam czekać zbyt długo na resztę ekipy.
Po zaparkowaniu mojej srebrnej Audi A5 wysiadłam i rozpoczęłam krudki spacer po okolicy. Po chwili obok mojego auta zatrzymał się czarny Mercedes klasy E, z którego wysiadł wysoki, umięśniony brunet o brązowych oczach, ubrany w jasny golf, białą koszulę pod nim, czarne spodnie oraz adidasy w kolorze białym. Rozpoznałam go niemal od razu, był to Jery.
Wymieniliśmy uścisk dłoni. Chłopak wyciągnął z auta pudełko i wręczył mi je bez słowa. Do piero potem się odezwał.
– Miło mi, Magdaleno. – Powiedział mężczyzna lekko łamaną Polszczyzną z mocno ściskając moją rękę.
– Wzajemnie Jery. – Odparłam w ojczystym języku, także ściskając jego rękę.
– Jest już reszta? –
– Jeszcze nie. –
Naszą mini rozmowę przerwał warkot silnika. Obok naszych wozów stanęła błękitna Panamera, z której wyszedł średniego wzrostu, czarnowłosy mężczyzna. Jego brązowe, świdrujące oczy patrzyły z pod dość długiej grzywki. Skórzana kurtka oraz czarne, długie, także skórzane spodnie przywodziły mi namyśl karatekę.
– Andrew. – Powiedział ściskając nasze dłonie.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas (już po angielsku), gdy wkońcu przyjechało czerwone BMW x5. Z auta wysiadła szczupła, niska dziewczyna o długich, bląd włosach, zielonych, wielkich oczach, ubrana w jasnoczerwoną sukienkę oraz białe adidasy. Zielone spodnie, które nosiła, na kolanach miały skórzane elementy.
– Cześć wszystkim, Julie! – Zawołała ściskając nasze dłonie.
– No dobra. – Powiedziałam po kolejnych minutach typowej tzw. Gadki szmatki.
– Gdzie to jest? – Zapytał Andrew, na co ja wyciągnęłam pudełko z auta, do którego je wsadziłam.
– Tutaj tego lepiej nie zaczynajmy. – Powiedział Jery gdy szykowałam się do otwarcia opakowania.
– Wsumie, – Wzruszyłam ramionami.
Poprowadziłam naszą grupkę w stronę widocznego z niewielkiej odległości budynku uniwersytetu. Biały kolos był rozświetlony już nawet dekoracjami świątecznymi, jak to zwykle jest. Wszystko przed czasem, jak ja to nazywam.
Udaliśmy się na tyły budynku, gdzie znajdowała się część laboratoryjna. Otworzyłam jednym z kluczy zamek w starej, rdzewiejącej bramie i weszliśmy na teren posesji.
Udaliśmy się do jednego z większych budyneczków, których kilka znajdowało się w części laboratoryjnej. Drzwi tutaj były uż normalnie otwarte. Przywitaliśmy się ze strażnikiem siedzącym za blatem recepcji. Pokazałam mu moją legitymację studencką oraz przepustki dla moich gości, które szczęśliwie udało mi się załatwić z dyrektorem placówki. Następnie udaliśmy się do laboratorium właściwego, które otwierał strażnik wpisując specjalny kod na klawiaturze w pancernych drzwiach.
Wszystko było już przygotowane. Sprzęt na stojakach, duży, roboczy blat, oraz klucze w szafach z resztą potrzebnego osprzętu.
– No to wszyscy gotowi? – Zapytałam trzymając dłoń na pudełku.
Reszta tylko potaknęła. Wyciągnęłam urządzenie z opakowania i włączyłam. Przeszliśmy przez pierwszy etap konfiguracji bez problemów.
– Jak na razie wszystko wygląda normalnie. – Mruknął Andrew wpatrując się, jak reszta, w sześciocalowy ekranik.
– Do czasu. – Odpowiedział Jery.
Po kilku godzinach typowego użytkowania urządzenia zaczeliśmy się czuć, dziwnie. Julie pierwszą rozbolała głowa. Następny był Jery, który ztwierdził, że ból jest większy niż ostatnio. Następni byliśmy ja i Andrew.
Czy chcieliśmy, czy nie, trzeba było przeprowadzać badania dalej, dla tego musieliśmy zadowolić się tabletką przeciwbólową. Wkońcu, gdy Julie zaczęła się słaniać na nogach, a jej spojżenie stało się mentne, wyłączyłam urządzenie.
– Teraz potrzebna mi będzie wasza krew. – Powiedziałam wyciągając z biurka jednorazowe strzykawki.
Nakłuliśmy palce i wprowadziliśmy prubki do machiny testerskiej. Wynik, który pokazał się po kilku chwilach, nie odbiegał znacząco od normy. Znacząco, ponieważ w krwi każdego z naszej czfurki widniało 3% jakiegoś dziwnego pierwiastka. Jery miał tego więcej. Znacznie więcej.
– Co jest grane? – Zapytał Jery patrząc na wynik jego prubki.
– Co to za, rzecz. – Zapytał Andrew stukając palcem w symbol tajemniczej cząsteczki.
– Coś związane z chorobą popromienną? – Rzuciła Julie.
– Nie, raczej nie. W tak krudkim czasie? Niemożliwe. Telefon nie jest w stanie wygenerować na tyle wysokiego promieniowania w tak krudkim czasie, żeby zaczęło ono uszkadzać organizm. Gdyby tak było, to wszelkie zjazdy rodzinne na kilka dni kończyły by się wizytą w szpitalu przez wszechobecne smartfony. – Powiedziałam.
Następne postanowiliśmy przeprowadzić badania ciśnienia krwi. Tutaj każde z nas miało solidnie zawyżony wynik. Wynik Jerego był jedynie odrobinkę wyższy od naszych.
– Stres? – Zastanawiała się Julie.
– Z tego, co słyszałem, solidna dawka promieniowania może prowadzić do zagęszczania krwi, co prowadzi do poważnego nadciśnienia. – Powiedział Andrew.
– Analizator nie wskazał dysproporcji w składzie krwi ani nic tego typu. – Powiedziałam.
– No dobra, ale zaóważ, że mogą to być zmiany tak nikłe, że wymagały by dłuższego badania. – Odparł chłopak.
– Jakiś pomysł, żeby to sprawdzić? – Zapytałam.
– Po za nacinaniem skóry i sprawdzaniem jak szybko wypływa krew, a to i tak jest idiotyczne, to nie. – Odpowiedział rozmówca.
Następne w kolejności zrobiliśmy marginalne, typowe badanie temperatury ciała.
Zaskoczenie, temperatura każdej osoby oscylowała w granicach 36,8 37,4.
– Typowy efekt działania radioaktywnego. – Powiedział na to Jery.
– Niby skąt wiesz? – Warknął Andrew.
– Chłopie. Mało to filmów nt promieniowania i jego skudków widziałeś? – Zapytał zadziornie mężczyzna.
– I ty wierzysz we wszystko, co tam gadają? –
– Nie we wszystko, ale jakieś ziarnko prawdy musi tam być. –
– Niby skąt ta pewność? –
– Pomyślmy. Wyższe ciśnienie krwi. Jest? Jest. Wyższa temperatura ciała. Jest? Jest! Założę się, że jak dojdzie do badania EKG, nasz puls będzie bardzo, nierówny. –
– Chłopaki, nie kłućcie się, w tym momencie adrenalina może zakłucić nasze badania. – Poprosiłam, na co chłopcy mruknęli na zgodę.
Przeszliśmy do ekg oraz pomiaru CO2 w krwi. Andrew miał niestety racje. Migotanie było. Niewielkie, niegroźne dla zdrowia, ale występowało. Saturacja w dość względnej normie.
– Ha, nie mówiłem? – Zapytał Andrew.
– Od dzisiaj będę do ciebie mówić doktor. – Odpowiedział na to Jery, po którym było widać, że zaczyna panikować.
Kolejne badania. Tomograf, EG głowy, rendgeny, wszystko wskazywało na drobne zmiany w organizmie w skótek wystawienia go na nieco wysoką dawkę promieniowania.
Żeby się w tym utwierdzić, poużywaliśmy telefonu przez jeszcze kilka godzin. Tym razem Julie była operatorką urządzenia. Gdy wszyscy poczuliśmy się źle wykonaliśmy kilka podstawowych badań.
Wszystko wydawało się zgodne z naszą tezą.
– Ciekawe, co i jak tyle promieniuje. – Powiedziałam gdy wyłączyliśmy urządzenie.
– Procesor? – Rzuciła Julie.
– Raczej. Ale wypadało by to sprawdzić. – Powiedziałam sięgając po zestaw narzędzi.
Chłopaki pod pomocą Julie rozebrali telefon. Ekran, płyta główna i każdy inny element został włożony do odpowiedniego miejsca w analizatorze, który zostawiliśmy włączony na jakiś czas, żeby sprawdził co tam siedzi.
– Może puki to bada, pójdziemy do mnie? – Zaproponowałam.
– Czemu by nie. – Odpowiedziała Julie.
– Zamawiamy jakieś żarełko czy coś? – Zaproponował Jery zakładając kurtkę.
– Wsumie, to można. Coś krajowego? – Zapytałam ze śmiechem wiedząc, jaka będzie odpowiedź.
– Oczywiście. Nie ma to jak międzynarodowa pizza. – Powiedział Andrew, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Zaprosiłam wszystkich do mojego mieszkanka na pierwszym piętrze. Mieściło się ono kilka ulic dalej w starym bloku.
– Ładnie tu. – Stwierdził Jery przekraczając próg.
– Całkiem ciekawie. – Powiedziała Julie.
– Taki mój styl. – Rzuciłam z lekkim uśmiechem.
– To może się jakoś lepiej zapoznamy? – Zaproponował Andrew, na co wszyscy przystaliśmy z ochotą.
Rozmawialiśmy tak sobie przez jakiś czas. W międzyczasie przyjechała zamówiona pizza, która zniknęła w kilkanaście minut.
Okazało się, że Jery co prawda zkończył szkołę modelarską, lecz jednak swoją przyszłość związał z elektryką. Andrew od małego chciał zostać policjantem, ale zakończył jako prawnik. Natomiast Julie po informatyce rozpoczęła pierwszą pracę w serwisie telefonów Samsunga.
– Ciekawa drużynka nam się tutaj zebrała. Prawnik, elektryk, serwisantka i, wsumie co chcesz robić po studiach? – Zapytał mnie Jery.
– Może programowanie, albo coś tego typu. – Powiedziałam.
– Kasy z tego leci sporo. – Odpowiedział chłopak.
– Przyjemności też. – Zripostowałam.
– Tak wsumie, to wy przyjechaliście do Polski tylko dla tych badań? – Zapytałam po chwili.
– Niee. Brat mieszka tutaj w okolicy od kilku lat, znalazł jakąś dobrą pracę i się przeprowadził, a że i tak miałem przyjechać i go odwiedzić, to przy okazji szarpnąłem się tutaj. – Powiedział Jery.
– Żartujesz. W Polsce dobra praca, i to jeszcze w tych czasach? – Zapytałam z niedowierzaniem.
– Ja tam nie wiem. Podobno wyciąga sporo. –
– A tak właściwie gdzie on pracuje? –
Obecnie jest prezesem jakiegoś działu w Good ramie, czy jakoś tak. Od marketingu. Ale wcześniej go awansowali z zwykłego robola jeszcze w USA. –
– No jak tak, to może i masz rację. –
– A co, tutaj aż tak iężko z pracą? –
– Niee, o pracę nie tak ciężko, ale sporo firm wywija się z płacenia poprawnej kasy, przynajmniej teraz, jak wszystko leci tylko do góry. –
– Spoko, u nas tak samo teraz. –
– No dobra Andrew, a ty? – Zapytał Jery po chwili rozmowy ze mną.
– Lubię podrużować, miałem w planach kiedyś odwiedzić Polskę, a że się nadażyła okazja i dobry pretekst, to czemu nie zkożystać. – Odparł chłopak.
– Co by nie powiedzieć, ale Polska to całkiem ciekawy kraj. – Zaóważyłam.
– Historię to macie bogatą w chój. – Ze śmiechem odpowiedział Andrew.
– Bardzo dużo wojen. Chyba jeden z najbardziej atakowanych krajów, niestety. – Odpowiedział Jery.
– No niestety. – Wezdchnęłam.
– No a ty Julie? – Zapytał Jery znów po chwili rozmowy.
– Znamy się z Andrewem od podstawówki. Zaciekawił mnie ten temat, a że on jechał to wybrałam się z nim, zsawsze to coś nowego, a nie tylko szara rzeczywistość. Zwłaszcza, że z usa wyprowadziłam się w wieku szesnastu lat, długa historia. – Powiedziała dziewczyna.
– Noo, pamiętam ten twój wkórw, jak do mnie wtedy dzwoniłaś, jak nie chciałaś się wyprowadzać. – Powiedział Andrew.
– Nadal mam dni, kiedy chcę wszystko rzucić i wrócić na stare śmieci, ale na razie jest to niemożliwe. –
– Tak z ciekawości, czemu? –
– Praca, rodzina, no wiele drobnych czynników i tych większych też trochę. –
– Ale chcesz kiedyś wrócić na stałe? –
– To na pewno. Ale kiedy? Tego nie wiem.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas w swobodnej, luźnej atmosferze.
– To co, idziemy sprawdzić jak tam nasza śpiąca królewna? – Zapytał Jery gdy na dworze zrobiło się ciemno.
– Kiedyś trzeba. – Powiedziała Julie zakładając buty.
Ubraliśmy się i wróciliśmy do laboratorium.
– Magda, zostawiłaś to diabelstwo podpięte do zasilania, jak wychodziliśmy? – Zapytał mnie Jery gdy wchodziliśmy do laboratorium.
– Podpięłam go pod prosty układ, który robi zwarcie co 5 minut, żeby była jakaś aktywność procesora. – Odparłam.
– Myślisz, że bez tego nie wyjdzie? – Zapytał Andrew.
– Jest taka możliwość. – Odpowiedziała na to Julie. – W stanie pasywnym często część właściwości układu jest jakby, wyłączona. Takie rzeczy jak promieniowanie mogą się uwalniać długo po odpięciu zasilania, ale jednak może też być tak, że od razu po odpięciu wszystko się wyłącza. Złożony temat. –
– Skąt ty to wiesz? – Zapytałam z ciekawości.
– Archiwum X, filmy, tv, media. – Dziewczyna wzruszyła ramionami.
– A połowa z tego to ściema. – Powiedział naukowym tonem Andrew.
– Tak? To jak wytłumaczysz fakt, że ostatnie badanie nt promieniowania pozornego miało odniesienie w rzeczywistości w okolicach Czarnobyla? – Zapytała zadziornie dziewczyna.
– Przypadek. – Odmruknął chłopak.
– Dobra, pokłucicie się później. – Powiedział Jery gdy wchodziliśmy do naszego labo.
Telefon leżał tak jak go zostawiliśmy w testerze rozmątowany na części pierwsze. Ekran analizatora migał danymi. Po środku widoczna była pulsująca kropka.
– O kurwa. – Powiedziałam patrząc pobieżnie na wynik.
– Co? – Zapytał Andrew.
– Co jak co, ale takich słów nie znasz? – Zarechotał Jery.
– Wyobraź sobie, że polskiego się jeszcze nie uczyłem. – Odparł Andrew na co nasza reszta ryknęła śmiechem.
– Dobra, nieważne. Słuchajcie. – Wskazałam palcem na czerwone pole po lewej stronie ekranu.
– Co to jest? – Zapytał Jery wpatrując się w wyświetlony komunikat.
– Sama chciała bym to wiedzieć. Jakiś nieznany pierwiastek. Za pewne ten sam, który był w krwi. Ale to nie koniec. Zobaczcie to. – Wskazałam pole z napisem SAR 1.85.0004.
– Czy od czegoś takiego ten procesor nie powinien się zapalić albo usmażyć? – Zastanawiał się Jery.
– Nie, jeśli jest dobrze izolowany. – Odparła Julie.
– No ale to też jeszcze nie koniec. Cały ten układ wydziela dość wysokie promieniowanie. Nawet, nawet jest po części radioaktywne. – Kontynuowałam.
– Tak jak banany? – Zapytała dziewczyna.
– No mniej więcej. –
– To banany są, radioaktywne? – Zaśmiał się Andrew.
– Wyobraź sobie że są. Jakbyś zgromadził ich kilka milionów, dawka promieniowania była by na tyle silna, by zabić dorosłego człowieka. Wszystko przez potas. – Wyjaśniła Julie.
– Żartujesz. – Andrew sięgnął do kieszeni po telefon.
– Nie! – Wrzasnęłam gdy wkładał rękę do kieszeni.
– Co jest? – Zapytał cofając dłoń.
– Nie wiem jak ten nieznany pierwiastek działa na urządzenia. – Wyjaśniłam.
– Normalnie wszystko działa u mnie w domu. – Powiedział Jery.
– No dobra, ale może obudowa izolowała jakieś, skudki uboczne. Teoretycznie te testery są bezpieczne, muszą takie być, ale nikt nie testował ich na wpływy nieznanych materiałów, bo niby jak? – Zapytałam.
– Fakt. – Andrew wyprostował dłonie.
– Popatrzmy dalej. Z odczytów, które tutaj widzę dawki promieniowania wydzielane przez ten telefon są duże jak na urządzenie elektroniczne, ale nie są one na tyle duże, by zadziałać jakoś poważnie na organizm człowieka. Co najwyżej mogą przyprawić o ból głowy, bezsenność, lunatykowanie, szumy uszne, etc. Ale niepokoi mnie to.. Ten nieznany element. To on może stanowić tutaj główny problem. – Powiedziałam.
– Możemy jakoś to sprawdzić? – Zapytała Julie patrząc na ekranik.
– Teoretycznie, tak. Jeśli wykryjemy co dokładnie wydziela ten rodzaj promieniowania, wtedy możemy poprostu usunąć ten element i używać telefonu bez niego. No ale praktycznie, to tego nie zrobimy. –
– Czemu? –
– Nie mam żadnego żelu do wytłumiania promieniowania. Teraz wszystkie te części są napakowane tymi promieniami, a nie wiem ile to się będzie trzymać tutaj. Oczywiście istnieje też możliwość, że promieniuje wszystko. Ale raczej to niemożliwe, bo tester nie wskazał nieprawidłowości w budowie obudowy. Na płycie głównej, na procesorze jest taki element. Ale jest wtopiony w procesor. Nie wyjmiemy tego. –
– No i jaki masz pomysł? –
– Jeden, ale dość głupi. Postaramy się o jakieś części, zbudujemy podobny sprzęt, ale bez tego procesora, z jakimś innym. Wtedy jest większa szansa powodzenia. –
– Skąd chcesz wziąć te części? –
Jery, zadzwoń do Karla i poproś go o kolejny taki telefon szybką wysyłką. –
– Ty, to dobre! – Chłopak wyszedł z laboratorium. Wrócił z szerokim uśmiechem.
– Za góra 3, 4 dni powinno dojść. – Oznajmił.
Zapakowaliśmy wszystkie części do hermetycznego opakowania. Zchowałam to w szafie na strychu, po czym ulokowałam gości w domu. Akurad miałam wolne kilka łużek, które już tu były jak kupowałam to mieszkanko.
Kolega Jerego szczęśliwie uporał się z problemem wysyłkowym i paczka przyszła po trzech dniach i w końcu otrzymaliśmy przesyłkę zawierającą kolejny telefon.
Rozłożyliśmy go, wymątowaliśmy procesor wstawiając Snapa 665 i uruchomiliśmy urządzenie.
Tak jak się spodziewałam, telefon działał normalnie. Promieniowanie było na dość normalnym poziomie, jak przy zwyczajnym telefonie.
Nie mogliśmy sobie teraz dać spokoju. Wszystko robiło się coraz, dziwniejsze. Zaczęłam szperać w poszukiwaniu informacji o snapdragonie 666 wszędzie, gdzie się tylko dało. Do słownie wszędzie. Miejskie archiwa, nawet! Czasopisma czy kroniki kryminalne. Niby raczej bez szans, że coś tam się znajdzie o procesorze. Ale może jednak? Wkońcu najciemniej jest pod latarnią.
No i się nie przeliczyłam. W jednej z gazet z przed trzech miesięcy była mała wzmianka o ataku na fabrykę Qualcomma, podczas którego zniknęło kilkaset sztuk modeli 662 oraz 665. Dalej mogłam się już tylko domyślać, co z nimi zrobili.
Jery i Andrew tym czasem szperali w deep webie. Używali do tego mojego starego grata z przed kilkunastu lat, który do tej pory stał, rdzewiąc na strychu. W końcu na coś się przydał.
Informacje, które wyłożyli chłopacy były dość, interesujące.
Spółką, która tworzyła te procesory była niejaka "Capara mobile". Firma ogólnoświatowa, działająca pod przykrywką firmy, która działała pod przykrywką, etc. W każdym bądź razie Capara mobile był tym członem głównym. Zajmowali się oni wytwarzaniem często niebezpiecznych, eksperymentalnych układów oraz części elektronicznych, które były najczęściej zamawiane przez jakieś sekretne grupy naukowe. Snapdragon 666 miał być czymś w stylu dyskretnego mordercy. Drobna rzecz, która nikogo nie posądzi o zbrodnię, no bo jak? Wedłóg zaszyfrowanych materiałów w czeluściach darknetu, 666 miał głównie przeznaczenie usuwania niewygodnych jednostek.
To jednak rodziło za sobą kolejne pytania. Łańcuch ciągnął się chyba w nieskończoność. Jakim códem część tego wypadła na świat? Dlaczego? Szukaliśmy dalej, aż w końcu Andrew nawiązał kontakt z jednym z pracowników Capara mobile.
Gość pochodził z Przemyśla i początkowo wypierał się wszelakich powiązań ze spółką. Wkońcu zmiękł jednak, gdy wysłaliśmy mu zdjęcia wyników badań oraz rozczłonkowany telefon z zaznaczonym na czerwono procesorem.
Człowiek ten zgodził się z nami spodkać w Gdańsku wieczorem 20 gródnia.
Moi nowo poznani przyjaciele postanowili zostać w Polsce, jeśli było to potrzebne poprzedłóżali urlopy. Julie postanowiła załatwić sobie delegację do Polski, którą jej udzielono na 2 tygodnie, w oddziale Samsunga naszego miasta. To miało też dobre strony dla nas, ponieważ dziewczyna przemycała czasami nam różne, wyspecjalizowane narzędzia badawcze.
Wkońcu nadszedł dzień spodkania, na który wszyscy czekaliśmy, chcąc wkońcu rozwiązać całą zagadkę. Zabraliśmy ze sobą pudełko z telefonem, wsiedliśmy do Porshe Andrewa.
Droga zajęła nam coś koło dwóch godzin. Nie mieszkam daleko od trójmiasta, a i korki były tego dnia łaskawe. Na miejscu byliśmy przed szesnastą, więc zdążyliśmy jeszcze zjeść szybki obiad oraz potwierdzić termin wizyty.
O osiemnastej staliśmy już w porcie, czekając na naszego gościa. Nadszedł on niespiesznym krokiem. Niczym nie wyróżniający się, średniego wzrostu mężczyzna koło czterdziestki. Miał rudawą, kozią brudkę, czarne oczy oraz kitkę brązowych włosów zaplecioną na tyle. Ubrany był w garnitur, jakby wracał z pracy.
Na nasz widok przyspieszył kroku, gestem ręki wskazując nam jedną z wszędobylskich budek z fastfoodem. Udaliśmy się za nim. Ledwo znaleźliśmy się w środku tajemniczy nieznajomy rozpoczął.
– Rozumiecie w ogule, w co się pchacie, gdzie wkładacie ręce? – Jego głos był dość monotonny, matowy.
– Właśnie chcemy się dowiedzieć. Tu dzieje się coś, nietypowego. – Odparła na to Julie stanowczo.
Mężczyzna wezdchnął ciężko podpierając głowę rękami.
– Jeśli jesteście pewni, to zapraszam. Znam, dobre miejsce. – Powiedział wychodząc z budki i kierując się do stojącej Panamery.
Postanowiliśmy mimo wszystko mu zaufać. Oczywiście, mógł to być morderca, zbiegły psychol, lecz gra była w tym przypadku warta świeczki. Ba świeczki. Całej fabryki wosku.
Zgodnie ze wskazówkami nieznajomego udaliśmy się do opuszczonej, starej fabryki przy granicy miasta. Budynek stał tam od lat, kużąc się i zawalając. Ruiny były jednak w dość dobrym stanie, nie licząc wybitych szyb, wyrwanych z zawiasów drzwi i obraźliwego graffiti, czyli normy.
Weszliśmy do środka przez zardzewiałą furtkę do jednej z hal fabrycznych. Znaleźliśmy tam jakieś pudło, którego użyliśmy jak stołu, kładąc tam pudełko.
– Więc, słuchamy. – Powiedział Andrew patrząc na naszego informatora zimnym wzrokiem.
– Capara mobile. Oni, my zajmujemy się rzeczami, o których zwykłe szaraczki nie powinni mieć pojęcia. To, co tu teraz usłyszycie musi pozostać między nami. Rozumiecie? Inaczej zciągniecie sobie całe Capara na łby, a nie chcecie tego. Możecie wierzyć. – Rozpoczął.
– Zaczekaj. Więc po co ujawniasz nam tak tajne informacje, które powinny być ukryte, bez problemu? – Zapytałam czujnie.
– Ponieważ wy i tak grzebiecie. W końcu byście się pewnie dogrzebali. Z resztą, mieliście styczność z produktem organizacji. A my mamy jedną, żelazną, niekwestionowaną zasadę. Jeśli nasz produkt wpadnie w niepowołane ręce, bezwzględnie musimy poinformować jego właściciela o działaniu. Nie chcemy kłopotów. Mamy honor. – Odpowiedział.
Brzmiało to całkiem sensownie, to też nie przerywałam mu w dalszych wywodach.
– Nazywam się Grzegorz Tarski, i jestem pracownikiem Capara mobile od siedmiu lat. To, co tam widziałem często przekracza bariery tego, co widzą inni na codzień. Prototypy urządzeń, które nigdy nie powinny powstać. Sprzęty, działające na graniczu fantastyki. Wreszcie rzeczy zwyczajne, mające ukryte funkcje. Tak jak ten procesor. –
– Samo oznakowanie modelu to jest przypadek. Mieliśmy Snapdragony 662 i 665. Liczba 666 wydała się tutaj najlepsza, jako ulepszona wersja obu poprzednich z małą niespodzianką.
– No to po co te wszystkie dziwne rzeczy, jak grzanie się telefonu na wzór szustki, albo ładowanie do 666 procent? – Zapytał Jery.
– To już wymysł debili z działu programowego. Chcieli jakoś powiązać procesor z wierzeniami na temat liczby 666, więc dodali kilka, smaczków. Easter eggów do tego. Sam nie rozumiem, po jaką cholerę to jest, ale oni widocznie uważali, że to będzie ciekawe doświadczenie dla ofiary. – Odparł rozmówca.
– Skąd wogule te telefony w zwykłym sklepiku! – Zapytałam. To pytanie męczyło mnie przez cały czas.
– To był wielki błąd. Ktoś przemycił kilkaset sztuk po za granice fundacji. Zdażało się to wcześniej, ale n mniejszą skalę. Nie wiem, czy potrzebowali tego na wojnę, a może nawet nie wiedzieli, jak to działa, chcieli tylko zarobić. Pewna partja musiała trafić do waszego sklepiku, który opisaliście mi w mailu. Przyznam, ciekawa sytuacja.
– No to na czym polega działanie? Z informacji odnalezionych wynika, że procesor miał zabijać posiadacza, tak? –
– I tak, i nie. To była jedna z funkcji. Niewykrywalny, cichy zabójca. Kto posądzi telefon o morderstwo, prawda? Plan niemalże idealny. Ale nie tylko to było celem procesora. –
– Więc jeszcze co? –
– Spokojnie. Do tego zmierzam. Najpierw popatrzmy na sam przebieg działania. Ofiara dostaje bądź kupuje telefon. Włącza, konfiguruje, używa. Z czasem zaczyna się gożej czuć. Krwotoki z nosa, gorączka, wymioty, nieregularny puls, wiecie. Ofiara zrzuca wszystko na karp zmęczenia, przemęczenia albo innego czynnika, żatko związanego z telefonem. Jeśli ofiara używa telefonu przez dłuższy czas, obiawy są coraz groźniejsze. Utraty przytomności, zawały, zatory. Ofiara idzie do lekarza, ale nic nie wykryją, bo nie badają na promieniowanie. Nie rodzinni. Ofiara używa sprzętu dalej, aż w końcu następuje kulminacyjny moment. Ofiara umiera na skutek wysokiego promieniowania. –
– I po co to? –
– Wielu jest ludzi, których inni chcą sprzątnąć po cichu. Niewygodni świadkowie, kłopotliwy żąd, można wymieniać i wymieniać. Nikt nie ma ochoty iść do paki za zabójstwo, a z resztą, ciężko zrobić zamach na wysoko postawionego. A telefon? Każdy go używa w dzisiejszych czasach. Sposób dobry, bez śladów, ryzyka zamknięcia. –
– No dobrze, ale co jeszcze miał robić ten procesor? –
– Druga, ważna funkcja, to był monitoring ofiary. Nie wiecie o tym, ale ONI, my mamy piękne wideologi z tego, jak rozbieracie urządzenie, badacie, albo jak obecny tu Jery używa go. Służyło to temu, by można było potwierdzić, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jeśli coś było nie tak, wtedy można było zareagować. –
– Podglądaliście nieświadomych ludzi? A co z prywatnością! – Wybuchła Julie.
– Złotko. Odparł. – Kamery i tak cie śledzą na każdym kroku. Myślisz, że oglądaliśmy wszystkie materiały? Z resztą, kamera nagrywa ła najważniejsze rzeczy w podczerwieni, tuszując mniej ważne zdażenia. –
– Bydlaki. – Odwarknęła dziewczyna, na co nieznajomy wzruszył lekko ramionami.
– Coś jeszcze, o czym powinniśmy wiedzieć? – Zapytałam z bijącym mocno sercem. Po twarzach reszty widziałam, że oni też są napięci. –
– Wiele rzeczy. Przez alarm bezpieczeństwa, podsłuch, jeśli dźwięk był głośniejszy niż 90 decybeli i inne podobne. Ale wszystko miało też ukrytą funkcję. X7D5. –
– Że co? – Zapytaliśmy wszyscy zdziwieni.
– Nasz, wynalazek, uwalniany przez mikrootworki w obudowie smartfona. Specjalny pierwiastek, który miał zabić ofiarę, jeśli ta przestała by używać telefonu. Oczywiście, taka śmierć trwała by o wiele dłużej, w zależności od tego, ile kto używał urządzenia. Mogło to się ciągnąć nawet latami przy niewielkich ilościach. – Odparł, a wielki dreszcz przeszedł marszem po moich plecach.
– O kurwa. – Zkomętował Jery, na co mężczyzna się uśmiechnął gdy zrozumieliśmy.
– Nawet, jeśli coś by go wykryło, to nic nie mogli zrobić. Wszak nieznana substancja, czytniki nie wiedzą co z tym zrobić. Wiele urządzeń poprostu ignorowało obecność X7D5 w organiźmie ludzkim czy zwierzęcym. W powietrzu był bardzo lotny i parował szybko, żeby nie zostawiać śladów, na wszelki wypadek. Wiecie chyba, do czego zmierzam? – Zapytał.
– My, my jesteśmy zarażeni tym gównem, prawda? – Zapytałam cicho, na co mężczyzna kiwnął z powagą głową.
– Jest na to jakieś, antidotum? – Zapytał blady Andrew.
– Za chwilę. Wy nie odczuliście działania substancji. Jeszcze nie. Jery częściowo, ale u was, zaczęło by to działać za jakiś czas. Dokładnie nie wiem, za ile , ale z pewnością byście to poczuli. –
– Odpowiadając na twoje pytanie Andrew, nie. Nie ma żadnego antidotum. Oficjalnie nie ma. Ale oczywiście ztworzyliśmy odpowiedni czynnik w laboratorium. Gdyby ktoś z nas wprowadził to do swojego krwiobiegu, przecież nie damy mu umżeć, prawda? –
– Co my mamy teraz zrobić? – Szepnęła Julie. Z jej oczu zaczęły lecieć łzy.
– Spokojnie Julie, spokojnie. Jak mówiłem, na nieprzewidziane wypadki. Zgodnie z zaleceniem góry, przyjechałem z czterema dawkami antidotum. To niewielkie dawki. Będziecie się potym czuć źle przez jakiś czas, ale to dla tego, że preparat musi usunąć i zneutralizować każdą drobinę, każdy atom X7D5. Dawanie zbyt dużej dawki może być niebezpieczniejsze, niż zarażenie się pierwiastkiem, więc często podaje się to raz dziennie przez mniej więcej tydzień, lecz na trujkę z was wystarczy pojedyncza dawka. Ty Jery musiż jeszcze wziąć to przez dwa następne dni. Chyba, że chcesz pogryść kwiatki od strony kożeni. – Powiedział Grzegorz wyciągając z kieszeni niewielkie jednorazowe strzykawki, które nam rozdał. Jery otrzymał trzy takie. –
– Jak się to stosuje? – Zapytał Andrew z zaciekawieniem oglądając fiolkę.
– Zwyczajnie. – Odparł mężczyzna.
Wszyscy bez wachania zaaplikowaliśmy sobie zastrzyki. Nie miało znaczenia miejsce. Nie w tym przypadku.
Po chwili płonącego bólu uczułam się tak, jakbym przechodziła właśnie ciężką grypę. Pochyliłam się i zwymiotowałam. Nie ja jedna. Wszyscy wymiotowali przez kilkanaście sekund. Gdy zkończyliśmy, Grzegorz pokiwał głową.
– To nie koniec. Radzę wam teraz wziąć urlop i odpoczywać przez kilka dni. Na mnie już pora i pamiętajcie o umowie. – Powiedział oddalając się.
Wróciliśmy do domu, zgodnie z jego zaleceniem prosząc o urlopy w pracy. Udało mi się wymigać od trzech dni wykładów gorączką.
***
– I jak? – Zapytał ktoś z ciemności mocnym, spiżowym głosem.
– Wszystko zgodnie z planem, szefie. – Odparł Tarski, siedzący na przeciwko rozmówcy.
– Przekazałeś im, lek? – Zapytał człowiek nazwany szefem.
– Oczywiście. XX264207321873 dodatkowe dawki, jak zalecałeś. –
– To powinno odsunąć nam ten, problem z przed oczu. Zahaczyli się paluszkiem o coś, o co nie powinni, mają nauczkę. –
– A co z naszym ostatnim planem? –
– Jakim? Aa tak. Plan. – Zkinął ręką na jedną z postaci stojących w cieniu.
Szczupła, wyjątkowo wysoka brunetka natychmiast podeszła do stołu, stukając opcasami wysokich na niemal pięć centymetrów szpilek. Czarna sukienka, w którą była ubrana powiewała lekko w wietrze, wiejącym przez uchylone okno.
– Eli, masz przygotowany folder? – Zapytał szef.
– Jest tutaj. – Odparła kobieta kładąc na stole plik papierów zpiętych blaszanym spinaczem.
– Świetnie. – Odparł rozmówca szeleszcząc kartkami.
– Mamy ich w garści. Na wszelki wypadek wyślijcie robota do opserwacji przez najbliższe, 3 miesiące powiedzmy. W razie braku niepokojących zachowań będzie można go wycofać. –
– Wszystko jasne. Uruchomić już Mimirona? –
– Taak. Sądzę, że to doskonały dzień na oficjalne otwarcie projektu Mimiron. Oczywiście jeśli nasza firma może robić coś oficjalnie. – Po tym zdaniu szef zaśmiał się gardłowo.
– A, właśnie, Elizabeth. Przyszły zamówienia na partię Snapa 666. Wiesz, co z tym zrobić, prawda? –
– Nie od dziś tu siedzę. – Eli wzruszyła ramionami, oddalając się z folderem w ręce.
– Widzisz Grzechu, wszystko idzie jak mechanizm kwarcowy w zegarku. Po co się martwić! – Szef poklepał pracownika po ramieniu. – Teraz nadchodzi nowa era fundacji Capara Mobile. Era światła. –

Ta historia jest jedną z tych, które postanowiłam wydać do szerszej publiki. To nie było nasze jedyne zetknięcie z podejżaną firmą. Pierwsze, ale nie ostatnie. Połączyło ono naszą czfurkę. Wymieniliśmy się kontaktem i spotykaliśmy wtedy, kiedy było to możliwe. Co do Capara, Niestety to pierwsze z nimi spodkanie w obliczu kolejnych, było niczym witaminka c przy wściekle goszkim paracetamolu.

13 komentarzy

  1. Bardzo ciekawa historia. Czekam na drugą część i tak jak wcześniej już ktoś pisał, też chciałabym usłyszeć to w wykonaniu Jakuba z M.tv jak wszystkie części, jakie masz w planach będą gotowe.
    Pozdro.

  2. Chcesz żeby przeczytał? Da się załatwić, ale. Najpierw dokończę cały cykl. Zajmie to, kto wie ile, wtedy dam to do mtv.

  3. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem patrząc na Twoje pierwsze produkcje które zdarzało mi się komentować, ale na prawdę, całkiem poważnie… Chcę więcej. Świetnie napisane, aż wyobraziłem sobie, jak przeczytał by to Jakub Rudka z Mystery TV. Czekam na kontynuację.

  4. Jestem pod wielkim wrażeniem! Taka mała ówaga Jerry, przez 2 R a nie jedno jak jest tu.

  5. Pates, jesteś mistrzem. Ty nobla za pisarstwo powinieneś dostać. Mega fajnie się czyta i szacun za mega długie opowiadanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink